Będzie to wpis…

Będzie to wpis „ewangelizacyjny” o #koszykowka i #plk #sport

Drugi rok z rzędu staram się przedstawiać mecze naszych zespołów w europejskich pucharach i – czego jestem świadomy w pełni i nie popadam w hurraoptymizm – relacjonować pod tagami głównie porażki, a nie zwycięstwa.

Postronny czytelnik może mieć w związku z tym skojarzenia z piłkarskim #eurowpierdol
Czemu te skojarzenia nie będą do końca słuszne?

W kosza gra cała Europa, choć lig na profesjonalnym poziomie nie ma może 50, a ok. 30-40. Istnieje jednak dużo większe rozwarstwienie niż w piłce nożnej. Przepaść pomiędzy kolejnymi dziesiątkami w rankingu lig jest tak ogromna jak przepaść pomiędzy mocarzami i kopciuszkami w piłce nożnej. 15 najmocniejszą ligę w kosza od piątej dzieli tyle co piłkarskie kluby z Irlandi Północnej od tych z Bundesligi.
Do tego w koszu nie da się wygrać na farcie, to nie jest przecież sport w którym jedno dotknięcie piłki może zdecydować o wyniku 1-0 dla drużyny wyraźnie słabszej.

Czemu polskie zespoły przegrywają w tych pucharach? Bo w końcu w nich grają, to raz. Długo poza Stelmetem który dominował ligę sportowo i finansowo nikomu nie uśmiechało się tam grać, bo to koszta i poziom do którego nasze zespoły nie pasują. Pozostała część Europy nie gra, bo nikt ich tam nie chce. Nie gramy tam z mistrzami Czech, Bułgarii czy Węgier, a z 7 zespołem Hiszpanii czy VTB które wygrałyby naszą ligę bez mrugnięcia oka. Pozostała część Europy się nie garnie do grania na tym poziomie, zresztą nikt ich tam nie chce. Stworzono niby kwalifikacje do FIBA Champions League, tyle że na mistrzów słabszych lig czekają w ostatniej rundzie średniacy z Hiszpanii, no i wielkich złudzeń nie ma.

Żeby pokazać skalę, poświęciłem 20 minut i zrobiłem małe zestawienie zwycięstw w pojedynczych meczach w sezonie 2018-19 w trzech najważniejszych pucharach (bez FIBA Europe Cup, bo to ogórki) z podziałem na ligi:

146 Hiszpania
87 Turcja
82 VTB (tylko rosyjskie)
70 Niemcy
63 Grecja
57 Francja
52 Włochy
37 Litwa
36 Izrael
28 Liga Adriatycka
18 Belgia
6 Liga łotewsko-estońska
6 Czechy
5 Polska
3 Szwajcaria

15 lig miało przedstawicieli w rozgrywkach grupowych trzech pucharów, w tym Szwajcaria umówmy się dość nietypowo. Pytanie gdzie jest reszta Europy (pewnie 2/3)? Reszta nie ma szans tam awansować, chyba że dostanie z góry przydział w fazie grupowej. A wtedy i tak wygra może 1 mecz, chyba że będzie taką niespodzianką jak zeszłoroczni Szwajcarzy.

Tak że w przeciwieństwie do piłki nożnej tutaj w fazie grupowej każde zwycięstwo to jest sukces, bo konkurencja jest ogromna.