Prosze Panstwa przedstawiam…

Prosze Panstwa przedstawiam nowego najwyzszego koszykarza NBA Tacko Fall – 231cm wzrostu przy 131kg wagi stojacego obok dziennkarki przeprowadzajacej z nim wywiad. Zawodnik Boston Celtics 23 lata. W komentarzach kilka dodatkowych ciekawostek. #ciekawostki #sport #heheszki #nba #koszykowka Czytaj dalej...

Rower, który zmienił…

Rower, który zmienił świat Historia Lotusa 108 i olimpijskiego złota Chrisa Boardmana. 29 lipca 1992 błękit nieba nad położonym pomiędzy wzgórzami Katalonii olimpijskim torze kolarskim udekorowany było jedynie kilkoma chmurami. Przy słonecznej pogodzie po przeciwnych stronach toru ustawili się aktualny mistrz świata w wyścigu indywidualnym na dochodzenie Jens Lehmann i bezrobotny stolarz Chris Boardman. Pochodzący z Wschodnich Niemiec Lehmann po złoty medal jechał na karykaturalnym rowerze, z malutkim kołem z przodu, większym z tyłu i kierownicą przypominającą raczej poroże jelenia, niż aerodynamiczne konstrukcje. Po przeciwnej stronie toru Boardman, w drodze po pierwszy od 72 lat medal w kolarstwie dla Wielkiej Brytanii, przekładał nogę nad maszyną, która od kilku dni budziła olbrzymie zainteresowanie. Czarny rower, poza obecnością dwóch kół, siodełka i pedałów, w żaden sposób nie przypominał maszyn, do jakich przyzwyczajony był świat. Dziwną konstrukcję Niemca można by nazwać rowerem, ale to, na czym rekordy świata w każdym przejeździe bił Boardman, było jak produkt przemysłu kosmicznego. Na czarnej ramie wyróżniały się wściekle żółte napisy Lotus. Wykonane z włókna węglowego charakterystyczne koła francuskiego Mavica do ramy przymocowane były tylko z jednej, prawej, strony. Tuż nad przednią oponą znajdowała się kierownica, wymuszająca skrajnie aerodynamiczną pozycję. Na torze zaległa cisza, obaj zawodnicy ustawili się już w bramkach maszyn startowych. Boardman, przed startem fizycznie chory ze stresu, teraz w absolutnym skupieniu czeka na strzał z pistoletu dający znak do rozpoczęcia walki. Zaczęło się! Obaj zawodnicy nabierają prędkości, walcząc z oporem, jaki stawiają na początku olbrzymie przełożenia. Od olimpijskiej chwa Czytaj dalej...

361041,65 – 31,25 =…

361041,65 – 31,25 = 361010,40 Miłego dnia Mircy ! #sztafeta #ruszmirko #biegajzwykopem #bieganie #benzobiega #sport Wpis dodany za pomocą tego skryptu pokaż spoiler Najlepszy, bo darmowy Jest do wszystkiego więc… Jest dobry! Samo liczy, to chyba magia Skrypt się nie myli, to inni się mylą Będą z tego ładne wykresiki Powiedzcie mamie, powiedzcie babci, niech odejmują! Czytaj dalej...

Kupiony za orzeszki,…

Kupiony za orzeszki, sprzedany za… orzeszki Marko Arnautović odchodzi z West Hamu. Po burzliwych negocjacjach i naciskach na władze klubu piłkarz dopiął swego, a jego nowym miejscem pracy staną się upragnione Chiny. W całej sytuacji nie byłoby niczego dziwnego, gdyby nie fakt, że ledwie sześć miesięcy temu Austriak przedłużył kontrakt z Młotami. Kiedy w 2017 roku Londyńczycy zdecydowali się na sprowadzenie byłego napastnika Interu Mediolan, wielu łapało się za głowy. Wprawdzie był on liderem Stoke i jak na realia drużyny z Britannia Stadium notował przyzwoite statystyki goli oraz asyst, ale żeby od razu płacić za niego dwadzieścia milionów funtów? Okrutna pomyłka. W retoryce krytyków niniejszego posunięcia Arnautović był zbyt niestabilny sportowo i niestały mentalnie, by spełnić pokładane w nim nadzieje, a West Ham miał srogo pożałować pobicia własnego rekordu transferowego. Stało się zgoła inaczej. Początek przygody Marko w bordowo-niebieskiej koszulce faktycznie nie należał do udanych. Nie dość, że piłka po jego strzałach nie znajdowała drogi do bramki, a podania rzadko zamieniały się w asysty, to w dodatku pojawiły się problemy z dyscypliną na boisku – uderzenie piłkarza Southampton sędzia wycenił na czerwoną kartkę. Gdyby tego było mało, drużynie lepiej wiodło się, kiedy Arnautović przebywał poza kadrą meczową (7 punktów w 4 meczach ligowych), aniżeli w momentach, w których biegał po murawie (3 oczka w 11 spotkaniach angielskiej ekstraklasy). Przeciwnicy jego osoby święcili triumfy. Zarząd West Hamu nie zamierzał jednak obarczać napastnika odpowiedzialnością za całe zło, które spotykało wówczas Młoty. Owszem, spodziewano się po nim więcej, lecz mianowanie go kozłem ofiarnym byłoby naiwnością. Nieuniknion Czytaj dalej...